Spojrzałam na zegarek - było
za piętnaście 14! Szybko pobiegłam do stajni, a dokładniej boksu
Mustanga, ale... Nie było go tam! Wyszłam ze stajni i spojrzałam na
padok - Mustang wraz z Emmą i Meridą... Merida i on byli osiodłani...
- Przeczuwałam, że możesz się spóźnić więc zajęłam się Mustangiem... - uśmiechnęła się do mnie Ari
- Dzięki! Miałaś rację.. Spóźniłam się bo...
- Nie ważne... Jedziemy? - zapytała
- Jasne! - powiedziałam i podeszłam do mojego konia, a Ari do Meridy
Wsiadłam
szybko na konia, a ten uniósł szyję zdziwiony, że ktoś go zauważył...
Niedaleko mnie moja towarzyszka wsiadła na swoją klaczkę.
Gdy już wygodnie się usadowiła ruszyłam, wiedząc, że ona pojedzie za mną
Tak
jak zaplanowałam pojechałyśmy nad jezioro... Szybko zsiadłyśmy z koni i
usiadłyśmy na śniegu... Konie znalazły przerębel i wypiły trochę wody.
Po jakiejś godzinie odezwałam się :
- Chyba powinnyśmy jechać, jeżeli mamy jeszcze dojechać na Wybrzeże... Jest daleko... - powiedziałam i wstałam
- Ta... - powiedziała Ari, wstała i otrzepała się ze śniegu, kiedy ja wsiadłam na konia
Po
chwili ruszyłyśmy w stronę łąki... Gdy dojechałyśmy zobaczyłyśmy całe
białe pole! Wyglądało to co najmniej uroczo... Znowu zsiadłyśmy z koni i
usiadłyśmy na śniegu... Mustang biegał najszybszym galopem jakim
widziałam, a Merida skubała trawę... Pół godziny znowu się musiałyśmy
zbierać...
- To jedziemy nad wybrzeże! - ucieszyła się Ari
- Tal... Po drodze podziwiaj widoki - takie są tylko tutaj... - uśmiechnęłam się do niej, wsiadając na Mustanga
- Fajnie! - ucieszyła się
Jechałyśmy długo przez cudowne widoki... Nareszcie dojechaliśmy...
<Ari dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz