Miałam mnóstwo łez w oczach, ale już nie powstrzymywałam się od płaczu. Płakałam żegnając się z siostrą, tak samo jak ona. gdy wsiadała do limuzyny, Victoria zawyła ponuro jak wilk.
Gdy odjechała czułam pustkę. Nie wiedziałam co ze sobą począć, gdzie pójść. W końcu poszłam do swojego pokoju, wypłakać się w poduszkę.
Gdy rzuciłam się na łózko, obok mnie położyła się Vicki, też przygnębiona.
Czułam się tak, jakby Jenn odjechała na zawsze...
- Weź się w garść, Ness... Ona wróci... - mówiłam do siebie, nadal płacząc gorzkimi łzami. Victoria przytuliła się do mnie, ja wtuliłam twarz w jej miękką sierść i płakałam. Nie chciałam przestać, aż ktoś zapukał do drzwi:
- Pr... Proszę... - powiedziałam łamiącym się głosem
Do pokoju wszedł Francesco.
- Nie przeszkadzam? - zapytał
- Ni.. Nie... - powiedziałam. Łzy nadal spływały mi po policzkach.
Podszedł do mnie i usiadł obok mnie. Vick spojrzała na niego ostrzegawczo, że to ona tu rządzi.
- Wiem, że moje słowa nic nie znaczą, ale... - zaczął - Nie przejmuj się tym... Jenn wróci zanim się obejrzysz... - przytulił mnie
- Wi... Wiem...
- Więc nie płacz... Może... Może pojedziemy na przejażdżkę? - zaproponował
- Dobra... - wiedziałam, że chce mi poprawić humor.
Poszliśmy do stajni, on nadal otaczał mnie ramieniem. Gdy podeszłam do boksu Peal, powiedział:
- To ja pójdę do Diamenta... - spojrzał na mnie i poszedł trochę dalej (boks Diamenta jest obok boksu Pearl).
Wyczyściłam swoją klacz, dałam jej marchewkę i kostkę cukru. Sama wzięłam jedną do ust, na osłodę życia. Gdy wyprowadziłam ją z boksu, w drzwiach czekał już na mnie Francesco na swoim ogierze.
Wsiadłam na Pearl i podjechałam do niego. Uśmiechnął się do mnie i razem ruszyliśmy cwałem w stronę lasu...
<Francesco?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz